Showing posts with label ogierek. Show all posts
Showing posts with label ogierek. Show all posts

Wednesday, 14 May 2014

JEST!!!!! :)))

Długo wyczekiwany, pierwszy źrebak po Leo w naszej stadninie! Urodził się tuż po 12 w południe, "czućkę" (jak mówiła Babcia) co do płci miałam od początku, wiedziałam że to będzie ogierek - nawet imię dostał kilka miesięcy temu - Lion's Yard. Jest kasztankiem z czterema skarpetami i łysiną - życzyłam sobie takiego ogierka juz dawno temu, nawet prawie jednego kupiłam w zeszłym roku!






W dodatku przyszedł na świat w dniu urodzin niezyjącego już Teścia, który był hodowcą i zamiłowanym koniarzem. Lubił konie w dobrym starym typie, wysokie i ciężkie - taki będzie mały ogierek.


Friday, 28 March 2014

Van Gogh i mgła

Słoneczników zabrakło, mgły natomiast rano było w bród. A Van Gogh dojechał po południu ;-)





ojciec ojca, czyli dziadek

matka

Van Gogh

cały Van Gogh

Chrzestna ogierka jedzie jutro do Polski na dłuuuugi urlop, życzymy jej udanego wywczasu!

Saturday, 22 March 2014

Wiosna, ale czy aby na pewno?

Niby słońce świeci, ale ciepło to ani wczoraj, ani dziś nie było. W kurtce trzeba chodzić, bo zimny wiatr przeszywa na wskroś. Natomiast konie dostają już oparzenia słonecznego na jasnych pyskach, nawet te przebywające w stajni!
Guinness wyszedł dziś na padok po raz pierwszy od kastracji, wyszalał się za wszystkie czasy. Wypuścilismy zaraz źrebaki i prawie dwuletnią już Candy Girl, a Guinness po pewnym czasie zaczął swoje durnowate, ogierze zachowania, czyli podgryzanie koni po nogach i zadach. Sparky wkroczył do akcji, mimo że nie ma jeszcze roku, zaczął Guinnessa przeganiać od pozostałych koni, ścigając go ze stulonymi uszami i wściekłym pyskiem, a Guinness wiał tak szybko, jak mu dość krótkie nóżki pozwalały. Komicznie to wyglądało! Widać Sparky poczuł się odpowiedzialny za "swoje" stado. Szkoda, że zdjęć nie zrobiłam, ale baterię miałam w ładowarce, a ładowarkę u chłopa w samochodzie, który to chłop własnie wybył. Ładowarka z tej racji jest w aucie, jako że taka do gniazdka mi się spaliła ;-).

Tak więc wiosny za bardzo nie czuć, pojechaliśmy dziś do miasta, a tam - grad! Drobniutki i wiele go nie było, ale fakt, ze raczej powiało zimą. W każdym razie nabyłam dwa kolejne krzewy, jeżynę oraz loganberry, które to jest krzyżówką pomiędzy maliną i jeżyną, nabyłam z ciekawości i zobaczymy co z tego będzie :).
Zamówiłam dziś też ekologiczne nasiona z katalogu z Walii, prawdopodobnie jednak poczekają one do przyszłej wiosny albowiem nie dam rady pilnować sadzonek, krążąc pomiędzy wyspą a Podlasiem. Wśród nich są takie fajne odmiany jak pasiaste pomidory, bułgarskie ogórki (wspomnienie z dzieciństwa!) i fasolka Indian Cherokee.

Guinness, ponad rok temu