Showing posts with label pomidory. Show all posts
Showing posts with label pomidory. Show all posts

Saturday, 22 March 2014

Wiosna, ale czy aby na pewno?

Niby słońce świeci, ale ciepło to ani wczoraj, ani dziś nie było. W kurtce trzeba chodzić, bo zimny wiatr przeszywa na wskroś. Natomiast konie dostają już oparzenia słonecznego na jasnych pyskach, nawet te przebywające w stajni!
Guinness wyszedł dziś na padok po raz pierwszy od kastracji, wyszalał się za wszystkie czasy. Wypuścilismy zaraz źrebaki i prawie dwuletnią już Candy Girl, a Guinness po pewnym czasie zaczął swoje durnowate, ogierze zachowania, czyli podgryzanie koni po nogach i zadach. Sparky wkroczył do akcji, mimo że nie ma jeszcze roku, zaczął Guinnessa przeganiać od pozostałych koni, ścigając go ze stulonymi uszami i wściekłym pyskiem, a Guinness wiał tak szybko, jak mu dość krótkie nóżki pozwalały. Komicznie to wyglądało! Widać Sparky poczuł się odpowiedzialny za "swoje" stado. Szkoda, że zdjęć nie zrobiłam, ale baterię miałam w ładowarce, a ładowarkę u chłopa w samochodzie, który to chłop własnie wybył. Ładowarka z tej racji jest w aucie, jako że taka do gniazdka mi się spaliła ;-).

Tak więc wiosny za bardzo nie czuć, pojechaliśmy dziś do miasta, a tam - grad! Drobniutki i wiele go nie było, ale fakt, ze raczej powiało zimą. W każdym razie nabyłam dwa kolejne krzewy, jeżynę oraz loganberry, które to jest krzyżówką pomiędzy maliną i jeżyną, nabyłam z ciekawości i zobaczymy co z tego będzie :).
Zamówiłam dziś też ekologiczne nasiona z katalogu z Walii, prawdopodobnie jednak poczekają one do przyszłej wiosny albowiem nie dam rady pilnować sadzonek, krążąc pomiędzy wyspą a Podlasiem. Wśród nich są takie fajne odmiany jak pasiaste pomidory, bułgarskie ogórki (wspomnienie z dzieciństwa!) i fasolka Indian Cherokee.

Guinness, ponad rok temu