Showing posts with label niespodzianka. Show all posts
Showing posts with label niespodzianka. Show all posts

Saturday, 21 June 2014

Stoję, czuję się świetnie

Siedzę raczej, samopoczucie jak wyżej. Daję znać że jeszcze mnie nigdzie nie wywiało na razie i przy okazji przepraszam że nie zaglądam na zaprzyjaźnione blogi ostatnio, ale dzieje się sporo i jeszcze więcej... Opracowuję pewne dwa dość duże projekty, do tego kilka (a może kilkanaście?) pomniejszych, aż latorośl dziś stwierdziła że jej by głowa pękła od tego wszystkiego. Żeby nie pękła, mam pięć zeszytów-notatników.
Duże projekty będą niedługo musiały ujrzeć światło dzienne, a ponieważ czas ucieka nieubłaganie w przeogromnym tempie, siedzę, ślęczę i ... projektuję ;-)) Jak skończę, to pewnie będzie czas jechać do Polski w celach gospodarczych, a jak wrócę to mam kolejna wycieczkę, tym razem do Walii, no a potem już ruszamy z przeprowadzką. Koleżanka-przewoźnik z sześciokonnym koniowozem załatwiła kolegę z samochodem na dwanaście koni, więc nie będziemy się rozdrabniać na raty, ale wszystkie konie pojadą hurtem. W związku z czym termin zaczyna się robić bardziej elastyczny, tzn końcówka sezonu pastwiskowego.
Wogóle to na moim polu, na którym w zeszłym roku rosły kartofle uprawiane przez sąsiada, w magiczny sposób pojawiła się trawa ;-)). Sama się raczej tak ładnie nie wysiała i chyba wiem kogo mogę o tę magię podejrzewać ;-))


Sunday, 18 May 2014

Sjesta

Wściekłe upały panują od kilku dni, taka pogoda od ładnych paru lat na wyspie że albo deszcz i zimno, albo słońce i gorąco, nic pośredniego. Męczące, generalnie sprawę ujmując. W związku z tym poranny obrządek kończymy szybciutko przed ósmą rano, a wieczorny zaczynamy nie wcześniej niż o siódmej. W międzyczasie jest czas na czytanie książki, planowanie, myślenie, planowanie... Od samego rana, do zaśnięcia, moje myśli znajdują się na Podlasiu, dziś na przykład usiadłam z planami, linijką i kalkulatorem i wymierzyłam ile potrzeba będzie siatki na ogrodzenie, co mam jeszcze dokupić w Anglii, czego nie dostanę w Polsce - w tym przypadku metalowe bramy o poprzecznych drążkach, których używa się na polach i pastwiskach, a przez które nic nie przelezie, i są bardzo trwałe i wygodne w użytku. Mamy dwie, w stajni i na padoku, jeszcze przynajmniej jedna jest konieczna.

W międzyczasie w starych warszawskich papierach w mieszkaniu po Babci znalazły się Jej wspomnienia z czasów ciężkiej komuny, kiedy to była prześladowana przez SB - tak więc mamy już dokładnie wyjaśnioną sprawę, dlaczego jej nazwisko istnieje na liście Wildsteina, chociaż wcześniej to było przez nas podejrzewane, ale przez Babcię ukrywane bardzo starannie.
Poza tym znalazł się papierek z czasów mojej podstawówki, kiedyś takie opinie wydawano, na jaką dalszą naukę dziecko się nadaje po szkole podstawowej, tak więc ja się nadawałam do liceum ogólnokształcącego (gdzie zresztą trafiłam), a opinia o moim umyśle: analityczno-syntetyczny, co całkiem by się zgadzało bo analizuję i analizuję, od rana do nocy, a chyba nawet i we śnie...

Z tych analiz wychodzi jedna jeszcze sprawa, podpowiedziana mi przez Czytelniczkę o inicjałach takich samych jak moje, która w grudniu skontaktowała się ze mną przez facebook ;-). Droga Czytelniczko, wielkie dzięki za podpowiedź, wszystko się szykuje i jest na dobrej drodze! :-) Ujawnienie nastąpi niebawem z wielkim hukiem ;-)


sjesta w pełni, dziś o 3 po południu!

"dają coś?!! już się wyspałam, wstaję!!!: