Dzisiaj zapakowaliśmy sześć klaczy do przyczep i zawieźliśmy na gminne pastwisko (common), gdzie pozostaną przez następne trzy miesiące - aż do wyjazdu do Polski, kiedy to zostaną zapakowane do koniowozu prosto z pastwiska.
Chłopaki wyszli na padok, a ja się czuję jakbym miała dzieci w szkole z internatem - zdecydowanie za cicho tutaj!
Chłopaki wyszli na padok, a ja się czuję jakbym miała dzieci w szkole z internatem - zdecydowanie za cicho tutaj!
![]() |
deszcz przestał padać, słońce wyszło... |
![]() |
Jeannette z potomkiem |
![]() |
pierwsze kobyły szaleją z radości |
![]() |
drugim transportem przyjechały Kamphora z Chanelle |
![]() |
i ruszyły!... |
![]() |
nad rzeką znalazły swoje stado |
![]() |
stado w komplecie! |
Cudowne!!!
ReplyDeleteI ta wolność we włosach...
Ojjj :)
Przepiękne te konie...przepiękne tak, że napatrzeć nigdy się na nie nie mogę...
ReplyDeleteChyba bym się bała zostawiać je na takim wielkim i nie ogrodzonym terenie. Czy nikt im nie zrobi krzywdy, albo ukradnie?
rena
Teren jest ogrodzony, a poza tym Cyganom nikt koni nie kradnie ;-))
DeleteJaka radosc! Ile uciechy!
ReplyDeleteBardzo lubię patrzeć na te Twoje konie (podglądam już od jakiegoś czasu). Zawsze kojarzą mi sie z hipisami:)
ReplyDeleteTrzy miesiące - Ha!
Pozdrowienia.
Po trzech miesiącach wcale nie będą miały gorzej na Polasiu ;-))
DeleteZdjęcia twoich koni mogłabym oglądać w każdej ilości ;-)
ReplyDeleteŚwietny Dzień Konia i koniki piękne, a ten malutki niesamowity no śliczności poprostu.
ReplyDeleteGminne pastwiska to coś kompletnie w Polsce nieznanego. Widać, że miejscówka im pasuje:-)))
ReplyDeleteAsia
Brytyjska tradycja, co najmniej kilkusetletnia. Kiedyś pasły się krowy i owce, których już nie ma w miasteczkach, chociaż u nas stado krów wychodzi na common co roku.
DeleteWyglądają pięknie na pastwisku, a w obejściu to na pewno masz ciszej.
ReplyDeleteMam takie pytanie techniczne w związku z tymi pastwiskami gminnymi. Czy są one daleko od twojego domu, pytam ponieważ interesuje mnie jak w związku z tym jest rozwiązana kwestia pojenia zwierząt, czy ktoś je tam dozoruje. Ogólnie to jest bardzo ciekawe ponieważ w Polsce nie ma podobnych rozwiązań.
Z tego co słyszałem od mojej teściowej która pochodzi z okolic Częstochowy to u nich we wsi były dawniej tak zwane ogólne pastwiska na których wszyscy wypasali wspólnie swoje konie i krowy. Kiedyś przed kilkudziesięcioma laty tak było, teraz w tamtym rejonie na pewno już tak nie jest. Przy tym kto dzisiaj w Polsce z indywidualnych rolników ma choćby krowę - krowy powoli zaczynają być ginącym gatunkiem :(
Pozdrawiam, Tomek
Nikt koni nie dozoruje, są na zamknietym terenie a piją wodę z rzeki :))
DeleteU nas na wiosce jedyne krowy ma sołtys, ale to nawet i nie na mleko, ale cielęta odchowuje.
pozdrawiam :)
No to konie są jak "samotne" nastolatki w chałupie z której rodzice wyjechali na wakacje ;)
DeleteMam jeszcze pytanie jak często jeździsz żeby je doglądać ?
Bo chyba czasami za nimi "tęsknisz" ;)
Pozdrawiam jeszcze raz, Tomek :)
One są całkiem niedaleko, na piechotę bym doszła, ale jeżdżę codziennie do teściowej w odwiedziny a konie dosłownie za rogiem są ;)
DeleteTęsknię, a jak, przecież to jak dzieci dla mnie :)
Miło popatrzeć :)
ReplyDeleteTo fakt, zdjęcia na tym blogu są jak poranna, dobra kawa - nastrajają pozytywnie :)
DeleteCudowny widok
ReplyDeleteJako dziecko (lata 70) byłam u cioci na wsi w pobliżu Lipska nad Biebrzą i obudził mnie bladym świtem jakiś przejmujący zaśpiew-zawodzenie. To wioskowy pasterz grał na rogu idąc główną ulicą wsi, a z każdego gospodarstwa wybiegały wydojone krowy i owce i szły za nim na pastwisko. O zmierzchu wracały, odłączając się same nieomylnie od stada przy swoich gospodarstwach. Podobnie było w miasteczku, w którym się wychowałam, tyle, że bez rogu. Rano krowy galopowały na wspólne pastwiska pod opieką pasterza, a potem wracały, też galopkiem, na wieczorne dojenie. Kondycję musiały mieć niezgorszą, bo do pastwisk było ok. 2 km., a one tak dwa razy dziennie. Pewnie mleko było o wiele lepsze, niż to dzisiejsze. :)
ReplyDeleteAle piękne wspomnienie:))
DeleteAż mnie w dołku ściska z oczarowania, kiedy na nie patrzę. Nudna jestem, w kółko to powtarzam, ale nic nie poradzę, że tak mnie zachwycają. A źrebak to normalnie, że aż...
ReplyDeleteśliczne zdjęcia :) a źrebaczki przeurocze
ReplyDeletePozdrawiamy:)!
Myślę sobie, że musisz być szczęśliwym człowiekiem :-)
ReplyDeleteGdybym nie była szczęśliwa zawsze, niezależnie od okoliczności, to nigdy nie udałoby się spełnić marzeń :-)
DeleteJa zapóźniona, ale one takie piękne, że nie mogłam nie napisać.... A źrebak to już w ogóle ósmy cud świata... Dobre rozwiązanie z tym gminnym pastwiskiem.
ReplyDelete