Tuesday, 11 February 2020

I szeptucha nie dała mi rady

Należy jakoś zakończyć całą tę historię.

W końcu mleko się rozlało i wyszło szydło z worka. Miałam dowód czarno na białym, z jakiego to powodu ludzie zaczęli pluć nienawiścią w moim kierunku.

Będzie chronologicznie w czasie, ale zacznijmy od tego:



Wpis na Facebooku. Moja córka udostępniła post jednego z synów Freda, syna który brał udział w pobiciu własnego ojca - zawiadamiajacy o pogrzebie Freda. Serduszko nie wiem komu, pewnie z tego powodu ze udało się wyrwać ciało z Polski - gdzie Fred chciał zostać (vide mój wpis pt "Śmierć nie puka do drzwi - wchodzi razem z nimi").
Wątpliwe ze względów obiektywnych jest, iż serduszko miałoby być przeznaczone dla Freda - ostatecznie jego ukochany kanarek uzyskał wydatną pomoc w zejściu z tego świata.
Również podczas pierwszej wizyty Freda w Polsce, w naszym warszawskim mieszkaniu córka przysiadła się do niego gdy oglądał telewizję - i zaczęła opowiadać różne rzeczy na mój temat. Niekoniecznie zgodne z prawdą. Fred powiedział ze nie chciał jej słuchać i prosił żeby przestała, ale bez rezultatu. Żalił się później mnie i mojej matce, jak bardzo mu było przykro że tak nienawistna jest moja córka w stosunku do mnie.

*****************

Pamiętnego 30 czerwca 2017, gdy już odjechał prokurator, a ja skończyłam rozmowę z proboszczem, odebrałam smsa od córki. "Wieści" ją doszły. Żadnego współczucia, a nawet udawanej empatii - cel tylko jeden: załatwić to, na czym JEJ zależy.



Trudno zebym odpisała w innym duchu, będąc w szoku, zaledwie kilka godzin po śmierci człowieka który w jednej chwili podawał mi z uśmiechem kurtkę a w następnej chwili leżał martwy.

Z tego szoku otrząsałam się dobrych kilka miesięcy. Kto tego nie rozumie - nie życzę mu aby przeżył coś takiego.


Lecz znajomi mojej córki nie współczuli, tylko wylali na mnie wiadro pomyj. Włączając w to solistkę znanego zespołu z okolicy oraz panią pracującą w Komendzie Głównej Policji...
Wypowiedź mojej córki jest zaznaczona na czerwono...




Okazało się ze te smsy wisiały na profilu mojej córki, udostępnione publicznie - zniknęły dopiero po tym, jak wnioslam do sądu sprawę o zniesławienie - przeciwko własnej córce, a było to znacznie później i po odkryciu innych jej "rewelacji"...

Pewnego dnia, na początku maja 2018, zjawiły się u mnie dwie panie żeby"pooglądać koniki". Nie dość że wtargnęły na moją posesję, to w dodatku obsmarowały mnie zdrowo na Facebooku. Ponieważ moja córka miała czynny udział w komentowaniu, oraz dziwnym przypadkiem pojawiło się wiele komentarzy nieprzychylnych, wręcz napastliwych, doszłam do wniosku, że panie z Warszawy wybrały się w te strony za porozumieniem z moją córką.

Tutaj wybór komentarzy pod rzeczonym postem - wypowiedzi mojej córki zaznaczone są na czerwono. Jej interlokutorem jest człowiek spod Drohiczyna, pracujący we Francji, który niegdyś - po śmierci Freda - do mnie cholewki palił. Nawet na komarku chciał przyjeżdżać, albowiem ani samochodu, ani tez prawa jazdy nie posiada. Tak więc ciężko zawiedziony, musiał się zemścić w jakikolwiek sposób.




Wzmianka o szeptuchach które nie dają mi rady była nie bez kozery. Życzliwi informatory donieśli mi, że córka udawała się do znanej szeptuchy, która para się rzucaniem uroków i klątw - których zresztą później odczynić nie umie. Nie będę jej robić ogólnopolskiej reklamy lecz osoby zamieszkałe w naszym regionie wiedzą o kogo chodzi. 
Oczywiście chodziło o zrobienie złorzeczenia, które dotknęło by wszystkich sfer mojego życia, oraz abym postradała zmysły (stąd tak notabene przedwyborcze plotki, że jestem niespełna rozumu). Jak zdesperowana musiała być moja córka, żeby za każdą cenę jak najbardziej mi zaszkodzić...

Czy szeptucha ma moc nade mną? Ci którzy mnie znają, wiedzą że tak nie jest. Układa mi się zarówno w życiu prywatnym jak i w interesach, i jest coraz lepiej. Niedługo otwieram Podlaski Tygiel Smaków - bar ze swojskim jedzeniem.

Przykre jest to, że złe życzenie, zła energia wysyłana w czyimś kierunku, wraca do nadawcy...zawsze wraca.

Bądźmy więc życzliwi dla bliźnich.




No comments:

Post a comment

Note: only a member of this blog may post a comment.